poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Krzyż São Lázaro i jego upadek - czy to było ostrzeżenie przed tym, co obecnie dzieje się na Ceucie?

Każdy kraj ma swoje pamiątki, które w każdym czasie i sytuacji są znakiem jednoczącym cały naród. W Polsce mamy wiele takich miejsc i świadectw przeszłości – dzwon Zygmunta, hejnał mariacki, kolumnę Zygmunta, Wawel, Krzyże Gdańskie, Powązki i dużo, dużo więcej… 

Portugalia, mały kraj na drugim krańcu Europy, także ma swoje pomniki historyczne. Jednym z najważniejszych jest tak zwany Krzyż São Lázaro (Padrão de São Lázaro). Jest to kamienny, średniowieczny pomnik dziękczynny. Stoi w mieście Guimarães, upamiętniając zwycięską bitwę pod Aljubarrotą w dniu 14 sierpnia 1386 roku – należy zauważyć, że w tym roku mija 640 lat od tego wydarzenia.


Król Jan I obronił wtedy niepodległość kraju i wygrał najważniejszą wojnę w historii Portugalii. Choć według tradycji pomnik wzniesiono dla upamiętnienia tego sukcesu, istnieją też opinie, że wiąże się on ze zdobyciem Ceuty.

Ale po kolei: w 1385 roku sąsiednie Królestwo Kastylii (dzisiejsza Hiszpania) napadło na Portugalię z zamiarem jej zajęcia i aneksji. Portugalczycy, choć znacznie mniej liczni, rozgromili armię wroga. Ta bitwa uratowała suwerenność kraju. Przed starciem król Jan I złożył Bogu i Matce Bożej ślub, że jeśli wygra, odbędzie pieszą pielgrzymkę. Obietnicy dotrzymał i po zwycięstwie przebył drogę pieszo oraz boso. Krzyż postawiono dokładnie w miejscu, w którym król wkroczył do Guimarães, gdzie znajdowało się sanktuarium maryjne będące celem jego wotywnej podróży. Od tamtej pory dla Portugalczyków ten krzyż jest namacalnym dowodem na to, że ich państwo dzięki wierze przetrwało najtrudniejszy moment w swojej historii. Pomnik ukazuje wielką ufność narodu w opiekę i pomoc Matki Bożej w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Dlatego po jednej stronie krzyża umieszczono płaskorzeźbę Jezusa, a po drugiej Maryję wizerunku Piety. Nazwa São Lázaro (św. Łazarz) pochodzi od pobliskiego dawnego szpitala dla trędowatych. Z czasem krzyż stał się więc dla mieszkańców miasta także symbolem opieki nad chorymi i odrzuconymi.


Król Jan I, zwany Dobrym, odniósł to wielkie zwycięstwo dzięki talentowi św. Nuno Álvaresa Pereiry, genialnego dowódcy wojsk. To on zaplanował taktykę, która dała zwycięstwo pod Aljubarrotą, a pod koniec życia rozdał swój majątek i został zakonnikiem. Wstąpił do klasztoru karmelitów w Lizbonie, który wcześniej ufundował, przyjmując imię brata Nuno od Santa Maria.  Przemierzał ulice Lizbony i rozdawał jałmużnę potrzebującym. Do klasztoru zabrał duży kocioł, z którego jego żołnierze korzystali podczas kampanii wojennych, w którym zakonnicy przygotowywali posiłki dla biednych. To właśnie te działania sprawiły, że ludzie nazwali go Świętym Konstablem...

 



Wracając do zwycięskiej bitwy, trzeba dodać, że w dowód wdzięczności król ofiarował kolegiacie w Guimarães, gdzie czczony był wizerunek Matki Boskiej z Oliveiry swój loudel, czyli strój wojskowy noszony podczas bitwy, oraz pozłacany srebrny ołtarz, który można zobaczyć w Muzeum Alberto Sampaio. Wśród darów znalazł się też złoty sznur o długości równej odległości dzielącej nowo wzniesiony padrão (kamienny filar) od już istniejącego Padrão do Salado – pomnika, który również upamiętniał wcześniejsze zwycięstwo militarne nad Kastylijczykami i wyznaczał koniec królewskiej pielgrzymki. W tym samym lub kolejnym roku miała rozpocząć się budowa nowego padrão, równolegle z trwającymi pracami nad przebudową samej kolegiaty, która stawała się ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym. Budowę świątyni oraz samego krzyża przypisuje się mistrzowi kamieniarskiemu João Garcii de Toledo, byłemu nadzorcy robót z czasów panowania poprzedniego monarchy, króla Ferdynanda. Obecny kamienny krzyż nie jest jednak tym oryginalnym z 1386 roku. Tamten pomnik zastąpiono nowym, wzniesionym z inicjatywy króla Manuela I w 1517 roku. Choć istnieją też hipotezy, że sam krzyż jest autentyczny, a w XVI wieku obudowano go jedynie kamiennym, czworokątnym gankiem. Konstrukcja ta składa się z belkowania w stylu doryckim wspartego na czterech gładkich filarach, posadowionych na podwyższeniu, do którego prowadzą schody. Na pomniku wykuto dodatkowo muszle św. Jakuba, co wyraźnie łączy to miejsce ze słynnym szlakiem pielgrzymkowym do Santiago de Compostela.

Życie dopisało tamtej dawnej historii tragiczną pointę. W nocy z 29 na 30 lipca 2024 roku mieszkańców Guimarães obudził potężny huk – Padrão de São Lázaro runął na ziemię i roztrzaskał się na dziesiątki kawałków. Choć początkowo podejrzewano celowy akt wandalizmu, śledztwo wykazało, że wiekowy monument ostatecznie poddał się niszczącemu upływu czasu, erozji i strukturalnemu osłabieniu kamienia. Współczesny dramat Krzyża São Lázaro można więc odczytać jako bolesne ostrzeżenie. 

Przez lata ten skromny monument stał cicho na uboczu, a Portugalczycy – podobnie jak wiele współczesnych narodów – żyli w swoistym uśpieniu, biorąc swoją tożsamość, wiarę i suwerenność za coś oczywistego. Dopiero gdy tamta lipcowa noc zamieniła bezcenny symbol w stertę gruzu, nastąpiło gwałtowne przebudzenie. Katastrofa ta uzmysłowiła społeczeństwu przerażającą prawdę: zanurzając się w codziennych problemach, zagubili i zaniedbali to, co w ich historii było najniezbędniejsze. Istnieje bowiem głęboki, niemal metafizyczny paradoks w tym, że pomnik, który według części historyków miał upamiętniać także zdobycie Ceuty w 1415 roku i narodziny dawnej potęgi państwa, obrócił się w ruinę. Istniały podejrzenia, że zniszczyli go Muzułmanie, czemu zaprzeczyła portugalska policja (LINK). Nie zmienia to faktu, że w obliczu potężnego kryzysu, jaki dotyka dziś Ceutę, to symboliczne rozsypanie się kilkusetletniego monumentu staje się głośną pobudką. Pokazuje, że gubiąc pamięć o własnych korzeniach i żyjąc jak w uśpieniu, Portugalczycy ale także Hiszpanie nie zauważyli postępujących kruchości fundamentów naszej europejskiej cywilizacji. Roztrzaskany kamień z Guimarães przypomniał brutalną prawdę: utrata szacunku dla narodowych świętości i wartości rzadko bywa odosobnionym incydentem – zazwyczaj zwiastuje znacznie większe, nadchodzące zagrożenia suwerenności, które teraz wyważają bramy Europy.