Od dłuższego czasu trwa w Kościele dyskusja na temat starego i nowego rytu. Dyskusja nasiliła się ostatnio w związku z prośbą Bractwa św. Piusa X, o dokonanie przez Papieża Leona XIV święceń biskupich. Nie mam zamiaru wnikać w dyskusję i analizę, kto zajmuje w tej sprawie jakie stanowisko. Chcę natomiast porozmawiać o rytach, starym i nowym. Bezpośrednią przyczyną podjęcia tej dyskusji są dwa wykłady opublikowane w sieci. Pierwszy, na oficjalnym kanale YT Bractwa, który nazywa się Tradycyjne Kazania. Homilia nosi tytuł: Czarne msze parodiują tylko tradycyjną Mszę Świętą. Poniżej cały film:
Warto zatem przyjrzeć się pewnym podstawom teologiczno - filozoficznym starego i nowego rytu, celem wyjaśnienia (bez emocji i rzucania pochopnych oskarżeń) z czym mamy do czynienia. Warto też zauważyć, jak stanowisko tzw. tradycjonalistów dotyczące obu rytów ewaluowało z czasem.
Postać, którą wszyscy katolicy znają a przynajmniej znać powinni, jest pan doktor Marcin Beściak. To wybitny tłumacz wielu książek, znany z wystąpień m.in na kanale PCh24 w doskonałej serii rozmów z redaktorem Pawłem Chmielewskim, o filozofii św. Tomasza z Akwinu. Doktor Beściak jasno, i w prosty sposób, przybliża (nie czarujmy się miejscami bardzo trudne) dzieła Akwinaty (rozmowy te, i kilka innych materiałów, zgrupowane na jednej playliście można odtworzyć TUTAJ). Wśród tych materiałów jest wystąpienie opublikowane na kanale Opolskiego Środowiska Tradycji Łacińskiej z 25.11.2023 roku, które miało miejsce podczas serii prelekcji na temat 60. rocznicy Konstytucji o Liturgii Świętej "Sacrosanctum Concilium" Soboru Watykańskiego II. w Opolu, w Centrum Dialogu Obywatelskiego. Wystąpienie dr Beściaka dotyczy obu rytów i jest niezwykle interesujące. Najważniejsze tezy, istotne dla przedmiotu wpisu, są podkreślone i wytłuszczone.
Na początku Prelegent wspomina o podjętym dziele tłumaczenia wszystkich książek św. Tomasza z Akwinu. Autor referatu nie jest teologiem, jest filozofem. Zatem zasadne staje się pytanie, co sądziłby św. Tomasz o reformie liturgii i tzw. Nowej Mszy. Mimo deklaracji autora, że podejmie próbę odpowiedzi na to pytanie, ta jednak nie finalnie nie pada, o czym dalej.
Kult liturgiczny a cnota religijności. Jeśli mówi się o cnocie to należy ona do sfery moralności. Cały czas jesteśmy świadkami sporu na temat Liturgii. Pada tutaj wiele argumentów, odwołujących się do moralności, religijności itd. Autor wybiera pole moralnego podejścia do Liturgii. W niej bowiem wyraża się moralność katolicka, ale jest to relacja dwustronna bo Liturgia tą moralność kształtuje. Z jednej strony istnieje wolność jednostki, z drugiej są uprawnienia władz kościelnych, aby kształtować kult Kościoła Katolickiego. Z jednej strony jest dążenie do sacrum, a drugiej zwrot do człowieka, tak aby liturgia była łatwa w odbiorze (np. brak obciążeń w postaci bariery językowej).
Istnieje ścisły związek między liturgią a moralnością. Św. Tomasz mówi o cnocie religijności, której aktem jest kult oddawany Panu Bogu przez Kościół. Obie te sfery spotykają się w postaci dobrego postępowania chrześcijanina. Pojawia się kolejne pytanie, mianowicie, czy refleksja nad Liturgią powinna odwoływać się do opinii Akwinaty? Znajdziemy tutaj argumenty za, jak i przeciw. Św. Tomasz ma szczególną rangę wśród Ojców Kościoła, trzymanie się zasad Jego filozofii gwarantuje zachowanie ortodoksji katolickiej, jest to bastion chroniący przed atakami herezji. Doktor Anielski, żyjący w XIII wieku był dzieckiem wybitnej epoki kultury chrześcijańskiej. Zarzuty przeciwne to okres życia Akwinaty, czyli odległość w czasie do człowieka żyjącego dziś, czyli św. Tomasz podlegał pewnym ograniczeniom żyjąc w tamtych czasach (np. wiedzy naukowej). Barierę stanowi też sam język autora, chodzi tutaj nie o łacinę, ale o język miejscami bardzo zaawansowanej filozofii abstrakcyjnej odziedziczony przez wcześniejszych autorów. Jest to dość odległy dla nas aparat pojęciowy. Wielu operuje zatem argumentem, że odwoływania się do dzieł Akwinaty to swoistego rodzaju krok wstecz.
Św. Tomasz ma do zaoferowania znaczne zbliżenie moralności i liturgii, i ich punktu stycznego. Takie podejście nie pomija roli podmiotu w liturgii. Jej głównym przedmiotem jest Bóg, ale wpływ jej na człowieka nie może być pomijany. Akwinata mówiąc o kulcie nie ma na myśli pewnego zbioru zewnętrznych obrzędów, ale ma na myśli głównie ludzki akt, coś co wyraża życie moralne i duchowe katolika, jak i je kształtuje. Takie myślenie pozwala dostrzec uświęcającą moc Liturgii, jako wyraz dobra. Cnota w tym cnota religijności, której wyrazem jest akt liturgiczny, czyni dobrym nie tylko samo działanie, ale doskonali moralnie człowieka, który to działanie wykonuje. Oczywiście zawsze na miejscu pierwszym jest oddawanie Bogu należnej chwały.
Natura i konieczność kultu - stanowi on sposób wspólnotowej realizacji I Przykazania, cześć Bogu i tylko Bogu. Człowiek ma oddawać cześć w duchu, ale i przez zewnętrzne odznaki. To obejmuje cnotę wiary i miłości, czyli wewnętrzne życie Boże. Cnoty wiary, nadziei i miłości są cnotami teologalnymi, bo mają za cel Boga. Cnota religijności (aktem jej jest oddawanie czci) nie jest cnotą teologalną, bo jej przedmiotem nie jest Bóg (on jest celem) a jest sposób w jaki oddajemy Bogu cześć. Akt ten jest określony przez obrządek liturgiczny Kościoła. Wewnętrzne akty cnót nie starczą by wyrazić szacunek Bogu, człowiek nie jest Aniołem, ma duszę i ciało, więc z natury nasze działanie musi mieć aspekt duchowy i cielesny. Dlatego człowiek wchodzi w relację z Bogiem przez religijność (religio pochodzi o czasownika religare - przywiązywać).
Religijność to przywiązanie do Boga, nie tylko wierzenie, ale i działania zewnętrzne. Każdy kto chce oddawać Bogu należną cześć musi posługiwać się praktykami - religijnym obrządkiem zwanym kultem zewnętrznym. Ten musi obejmować zarówno akty zewnętrzne i wewnętrzne (te drugie są wynikiem pierwszych). Ten kult jest niezbędny do zbawienia.
Będąc aktem cnoty religijności (pobożności) kult należy do sfery moralnej. Nie znaczy to, że oprócz przykazań moralnych wynikających z Prawa Bożego nie będą tu konieczne przepisy pochodzące z prawa nadawanego przez Kościół. Kult ma charakter indywidualny ale i grupowy - tutaj potrzebne są regulacje.
Mówiąc o kulcie musimy rozróżnić jego przedmiot i cel. Św Tomasz mówiąc o cnocie religijności definiuje to co ofiarujemy Bogu i to komu kult składamy. Cnota religijności przyporządkuje nas do Boga jako do celu. Bóg jest ostatecznym celem wszystkich cnót (ich celem jest uczynienie człowieka dobrym), natomiast w sensie bliskim, Bóg jest celem cnoty pobożności i religijności. Z tego wynika, że religijność, nie będąc cnotą teologalną, musi być z konieczności cnotą moralną. Ta natomiast dotyczy środków prowadzących do celu. To oczywiście nie umniejsza roli kultu i Liturgii, one są kluczowe w stosunku do Boga. Ceremonie liturgiczne nie są tożsame z Bogiem. Musi istnieć odpowiedniość, tym uzasadnia się istnienie piękna w Liturgii. Wszystko to jest wynikiem odpowiedniości między majestatem a sposobem oddawania czci. Nie są to racje czysto estetyczne, ale konieczność oddawania chwały Bogu.
Kult potrzebuje posługiwać się rzeczami najpiękniejszymi i najcenniejszymi żeby próbowały odzwierciedlać wzniosłość Majestatu. Człowiek powinien oddawać Bogu to co mu się należy na tyle, na ile jest to możliwe (nie jesteśmy w stanie się wypłacić w sposób równy Bogu, bo wszystko mamy dzięki Bogu). Nigdy zatem Bogu nie spłacimy długu. Cnota religijności oddaje Bogu co mu się należy - jest to przyporządkowanie przez Akwinatę jej do cnót sprawiedliwości. Tej istotą jest oddawać każdemu to, co mu się słusznie należy. Św. Tomasz stwierdza, że religijność w tym sensie jest częścią i szczególnym przypadkiem cnoty sprawiedliwości, co było już zauważone przez Cycerona. Z uznania religijności za cnotę moralną wynika fakt, że każda cnota moralna polega na obieraniu i zachowywania złotego środka. Bóg jest nieskończony, nie da się go nadmiernie miłować, Bóg jako przedmiot nadaje tym cnotom miarę, a ponieważ jest nieskończony, to miarą tych cnót jest nieskończoność. Inaczej jest w cnotach moralnych. Ich miarą nie jest bezpośrednio Bóg, ale sposób osiągania celu np. oddania chwały Bogu. W przypadku cnót moralnych cnota ma nas nauczyć zachowywania złotego środka, np. cnota męstwa jest środkiem między tchórzostwem a brawurą. Obie one są złe, ale środkiem (cnotą) jest męstwo. Podobnie jest z innymi cnotami, na przykład hojność jest złotym środkiem między rozrzutnością a skąpstwem. Środek pozwala wystrzegać się wadliwych postaw.
Jak to ma się do religijności? Jest tutaj możliwy i nadmiar i brak. Środek wyznacza się według równości (nie ilościowej) w uczynkach, które spełniamy dla Boga. Nadmiarem jest przesada np. oddawanie czci w niewłaściwym czasie. Nadmiar nie podlega na oddawaniu zbyt wielkiej chwały, ale chodzi o wynaturzony kult (np. zaniedbanie obowiązków stanu kosztem praktykowania cnoty pobożności). Taka przesada powoduje, że cnota staje się zabobonnością która jest grzechem ciężkim. Religijność ma charakter relacyjny, co nie jest powszechne wśród cnót (np. męstwo). Religia jest tym, co nas przywiązuje do Boga jako naszego Stwórcy i ostatecznego celu. Nie tylko zakłada ona istnienie elementu ludzkiego i boskiego, ale jest w całości nakierowana na Boga. Akty pobożne (w tym Liturgia) jeśli są wykonywane w sposób szczery i prawidłowy, zawsze mają charakter altruistyczny (twierdzenie to jest czerwoną kursywą bowiem jest jednym z kluczowych dla całego tekstu). Jest tak nawet jeśli są realizowane one w formie pobożności indywidualnej, a nie wspólnotowej. Św Tomasz chętnie używa terminu publicznego poświadczenia wiary - to kolejny aspekt kultu, uczestnicząc w kulcie składamy świadectwo wiary i pobudzany innych żeby czynili to samo.
Inne cele kultu: jest on zorganizowany dla czczenia Boga, daje nam on zasady postępowania przepisywane przez Boga i oprócz oddawania czci liturgia ma inne cele (człowiek jest zobowiązany wobec Boga do oddawania kultu, drugi aspekt ma charakter przebłagalny za grzechy, trzeci aspekt to otrzymanie dóbr - aspekt dziękczynny i aspekt błagalny - to czego oczekujemy). Tak postrzegany kult dotyczy też nie tylko Boga, ale samego podmiotu uczestniczącego w Liturgii. Bóg jako taki nie potrzebuje naszej czci, ona nic Bogu nie dodaje, my jesteśmy beneficjentami kultu. Bóg nie szuka korzyści w naszych dobrych uczynkach, tylko chwały. Ofiary i dary są nie tylko dla Boga ale dla nas i bliskich. Mamy za zadanie rozwijać swoją pobożność.
Finalnie autor stara się udzielić odpowiedzi na temat reformy liturgicznej, i postulować zdanie na jej temat św. Tomasza. Powołuje się w tym miejscu na książkę której był tłumaczem. Kwesta dotycząca wątpliwości została, zdaniem autora, wyjaśniona w dziele Drugi Sobór Watykański w Pytaniach i Odpowiedziach. Książka zdaniem Prelegenta napisana jest w duchu św. Tomasza, są tam pytania i odpowiedzi. Jest to, zdaniem dr Beściaka, zwięzłe opracowanie, które jest najbliższe myślom św. Tomasza, wypracowane przez ks. Jeana-Michela Gleize’a z FSSPX.
Tej dotyczy pierwszy i drugi rozdział, zatytułowane odpowiednio: Czy Nowa Msza jest dobra? oraz Czy Nowa Msza jest ważna?
