Miesiąc temu, czyli 17 kwietnia, w polskich kinach obyła się premiera filmu Jana Sobierajskiego: Maryja Matka Papieża. Jak można się domyśleć, obraz opowiada o szczególnej więzi między Maryją, Matką Boga i Królową Polski, a Karolem Wojtyłą, świętym papieżem Janem Pawłem II. Film odniósł w sukces, w miesiąc obejrzało go 50 tys. osób i pokazy nadal są organizowane. I tu w zasadzie ta recenzja mogła by zostać opatrzona kropką i zakończona… Bo przecież wszyscy, nawet słabo orientujący się mieszkańcy naszego kraju, wiedzą o zawierzeniu Karola Wojtyły Matce Bożej, począwszy od dzieciństwa, po jego biskupie zawołanie Totus Tuus, będącym cytatem z mistycznego dzieła Tomasza à Kempis O naśladowaniu Chrystusa: Deus meus, amor meus, tu totus meus et ego totus tuus (Boże mój, miłości moja, Tyś cały mój, a ja cały Twój).
Jednak autor filmu wspomniał o jednym, przemilczanym, czy raczej zapominanym aspekcie duchowości naszego wielkiego papieża, opisanym w wydanych drukiem rozważaniach rekolekcyjnych głoszonych w marcu (od 5 do 12) 1976 roku w Watykanie, dla papieża Pawła VI. Rekolekcje trwały pięć dni… Kardynał napisał je w tydzień, w klasztorze urszulanek w Zakopanem, w tzw. Jaszczurówce, przez począwszy do 9 lutego.
Ogólnie nauki dotyczyły teologii i filozofii oraz Kościoła i świata, a dokładnie mówiły o wyzwaniach Kościoła, zagrożeniach wiary we współczesnym świecie oraz roli Maryi. Nosiły tytuł: Znak, któremu sprzeciwiać się będą. Ich tekst został wydany w Polsce pod tytułem Znak, któremu sprzeciwiać się będą pierwszy raz w 1979 roku, potem w 1980 roku w Paryżu, a następnie pod tytułem Znak sprzeciwu w wydawnictwie krakowskim w 1996 i pod oryginalnym tytułem w formie albumu w 2005 roku, krótko po śmierci Jana Pawła II, ze zdjęciami Adama Bujaka. Nauki zrobiły duże wrażenie na pracownikach Kurii Apostolskiej, a nade wszystko na papieżu Pawle VI, który był już wówczas bardzo chory. Te rekolekcje były też wielkim wydarzeniem w pracowitym życiu kardynała. Być może zaważyły nad jego przyszłym życiem i spowodowały taki a nie inny wynik konklawe dwa lata później.
Rekolekcje składały się z 22 nauk. Ich tekst nie przystaje do naszych czasów, bo trzeba go czytać powoli, zastanawiając się nad sensem rozważań. Kardynał Wojtyła m. in. podkreśla w nich, że i papież i on, kardynał, tu i teraz, musi pamiętać o słowach Jezusa, skierowanych do Apostołów przed męką: Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. […] Sługa nie jest większy od swego pana (J 15, 19-20). W tych słowach Chrystus uprzedził Kościół, że jeśli będzie głosił odważnie całą Ewangelię, spotka się z niezrozumieniem, z kontestacją i odrzuceniem. Dlatego i papież i kardynał ma głosić całą prawdę o Bogu i człowieku i że za to może zapłacić wysoką cenę.
Ale tekst rozważań jest niezwykły, bo w konkluzji nakłada na papieża czy raczej wyjaśnia papieżowi, jego szczególnie zadanie. Oczywiście papież ma być skałą, na której Chrystus zbudował Kościół ze wszystkimi wynikającego z tego faktu następstwami. Ale Karol Wojtyła położył przed Pawłem VI jeszcze jeden, ważny obowiązek – otóż według krakowskiego Kardynała: Modlitwa w Ogrodzie Oliwnym wciąż trwa. Wobec każdej próby człowieka, wobec każdej próby Kościoła, trzeba nam wracać do Ogrójca, podejmować uczestnictwo w modlitwie samego Jezusa. Wojtyła zauważył także, że Chrystus w Ogrójcu cierpiał samotnie. Cytuje Psalm 69,21, w którym jest zapowiedź lamentu Jezusa: Na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem i słowa Ewangelii św. Mateusza, w których Jezus zwraca się do swoich uczniów: Tak [oto] nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? (Mt 26,40). Karol Wojtyła wrócił do tego i zaznaczył, że I oto Kościół stale szuka owej wówczas utraconej godziny Ogrójca – utraconej przez Piotra, Jakuba i Jana – aby uczynić zadość za tamto opuszczenie, za tamtą samotność Mistrza, która zwiększała cierpienie jego duszy (…) Prawda Krzyża jest wszechstronna. Sięga ona do samego rdzenia Rzeczywistości, wchodzi we wszystkie wymiary dobra i zła. Jest w niej zawarte perfectum opus laudis - takie uwielbienie Boga nieskończonego Majestatu, jakiego nie mógł i nie może wyrazić absolutnie nikt, żadne stworzenie, choćby najdoskonalsze. Jest w nim zwycięstwo miłości.
Zatem zdaniem Karola Wojtyły głównym zadaniem Piotra każdego czasu – a także każdego chrześcijanina, ale szczególnie Piotra - jest towarzyszenie Chrystusowi w Jego cierpieniu, w tamtej bezpowrotnie minionej godzinie przez uczestniczenie w modlitwie Jego Serca przez wszystkie pokolenia.
Wydaje się, że kardynał Wojtyła, a potem papież Jan Paweł II, sam wypełniając swoje zalecenia, solidarnie trwał na modlitwie z opuszczonym Zbawicielem. Choćby świat się odwracał od Boga, to jednak Papież czuwał i modlił się. Na wzór Maryi.
I jeszcze o reżyserze. Jan Sobierajski urodzony 17 maja 1988 roku w Krakowie to także aktor, scenarzysta, operator i montażysta, specjalizujący się w filmach dokumentalnych o tematyce religijnej i historycznej. Twórca m.in. produkcji Powołany 2, Inspiracje, Tętno, Ja Jestem Niepokalane Poczęcie i wiele innych.
Aby niezależnie realizować swoje filmy założył fundację Powołany (LINK). Właśnie rozpoczął prace nad nowym dziełem, ekranizacją historii Alicji Lenczewskiej – mistyczki ze Szczecina, która przez 23 lata doświadczała niezwykłych rozmów z Panem Jezusem. Jej notatki, zatwierdzone przez Kościół Katolicki, zostały wydane w formie książek, które stały się dla wielu źródłem duchowej przemiany i nadziei. Film będzie nosił tytuł Kocham Was a chętni mogą wziąć udział dziele w roli statystów. Zdjęcia rozpoczną się 4 sierpnia. Główną rolę zagra Dorota Chotecka-Pazura.
Zapewne o tym filmie również napiszemy.
