poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Krzyż São Lázaro i jego upadek - czy to było ostrzeżenie przed tym, co obecnie dzieje się na Ceucie?

Każdy kraj ma swoje pamiątki, które w każdym czasie i sytuacji są znakiem jednoczącym cały naród. W Polsce mamy wiele takich miejsc i świadectw przeszłości – dzwon Zygmunta, hejnał mariacki, kolumnę Zygmunta, Wawel, Krzyże Gdańskie, Powązki i dużo, dużo więcej… 

Portugalia, mały kraj na drugim krańcu Europy, także ma swoje pomniki historyczne. Jednym z najważniejszych jest tak zwany Krzyż São Lázaro (Padrão de São Lázaro). Jest to kamienny, średniowieczny pomnik dziękczynny. Stoi w mieście Guimarães, upamiętniając zwycięską bitwę pod Aljubarrotą w dniu 14 sierpnia 1386 roku – należy zauważyć, że w tym roku mija 640 lat od tego wydarzenia.


Król Jan I obronił wtedy niepodległość kraju i wygrał najważniejszą wojnę w historii Portugalii. Choć według tradycji pomnik wzniesiono dla upamiętnienia tego sukcesu, istnieją też opinie, że wiąże się on ze zdobyciem Ceuty.

Ale po kolei: w 1385 roku sąsiednie Królestwo Kastylii (dzisiejsza Hiszpania) napadło na Portugalię z zamiarem jej zajęcia i aneksji. Portugalczycy, choć znacznie mniej liczni, rozgromili armię wroga. Ta bitwa uratowała suwerenność kraju. Przed starciem król Jan I złożył Bogu i Matce Bożej ślub, że jeśli wygra, odbędzie pieszą pielgrzymkę. Obietnicy dotrzymał i po zwycięstwie przebył drogę pieszo oraz boso. Krzyż postawiono dokładnie w miejscu, w którym król wkroczył do Guimarães, gdzie znajdowało się sanktuarium maryjne będące celem jego wotywnej podróży. Od tamtej pory dla Portugalczyków ten krzyż jest namacalnym dowodem na to, że ich państwo dzięki wierze przetrwało najtrudniejszy moment w swojej historii. Pomnik ukazuje wielką ufność narodu w opiekę i pomoc Matki Bożej w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Dlatego po jednej stronie krzyża umieszczono płaskorzeźbę Jezusa, a po drugiej Maryję wizerunku Piety. Nazwa São Lázaro (św. Łazarz) pochodzi od pobliskiego dawnego szpitala dla trędowatych. Z czasem krzyż stał się więc dla mieszkańców miasta także symbolem opieki nad chorymi i odrzuconymi.


Król Jan I, zwany Dobrym, odniósł to wielkie zwycięstwo dzięki talentowi św. Nuno Álvaresa Pereiry, genialnego dowódcy wojsk. To on zaplanował taktykę, która dała zwycięstwo pod Aljubarrotą, a pod koniec życia rozdał swój majątek i został zakonnikiem. Wstąpił do klasztoru karmelitów w Lizbonie, który wcześniej ufundował, przyjmując imię brata Nuno od Santa Maria.  Przemierzał ulice Lizbony i rozdawał jałmużnę potrzebującym. Do klasztoru zabrał duży kocioł, z którego jego żołnierze korzystali podczas kampanii wojennych, w którym zakonnicy przygotowywali posiłki dla biednych. To właśnie te działania sprawiły, że ludzie nazwali go Świętym Konstablem...

 



Wracając do zwycięskiej bitwy, trzeba dodać, że w dowód wdzięczności król ofiarował kolegiacie w Guimarães, gdzie czczony był wizerunek Matki Boskiej z Oliveiry swój loudel, czyli strój wojskowy noszony podczas bitwy, oraz pozłacany srebrny ołtarz, który można zobaczyć w Muzeum Alberto Sampaio. Wśród darów znalazł się też złoty sznur o długości równej odległości dzielącej nowo wzniesiony padrão (kamienny filar) od już istniejącego Padrão do Salado – pomnika, który również upamiętniał wcześniejsze zwycięstwo militarne nad Kastylijczykami i wyznaczał koniec królewskiej pielgrzymki. W tym samym lub kolejnym roku miała rozpocząć się budowa nowego padrão, równolegle z trwającymi pracami nad przebudową samej kolegiaty, która stawała się ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym. Budowę świątyni oraz samego krzyża przypisuje się mistrzowi kamieniarskiemu João Garcii de Toledo, byłemu nadzorcy robót z czasów panowania poprzedniego monarchy, króla Ferdynanda. Obecny kamienny krzyż nie jest jednak tym oryginalnym z 1386 roku. Tamten pomnik zastąpiono nowym, wzniesionym z inicjatywy króla Manuela I w 1517 roku. Choć istnieją też hipotezy, że sam krzyż jest autentyczny, a w XVI wieku obudowano go jedynie kamiennym, czworokątnym gankiem. Konstrukcja ta składa się z belkowania w stylu doryckim wspartego na czterech gładkich filarach, posadowionych na podwyższeniu, do którego prowadzą schody. Na pomniku wykuto dodatkowo muszle św. Jakuba, co wyraźnie łączy to miejsce ze słynnym szlakiem pielgrzymkowym do Santiago de Compostela.

Życie dopisało tamtej dawnej historii tragiczną pointę. W nocy z 29 na 30 lipca 2024 roku mieszkańców Guimarães obudził potężny huk – Padrão de São Lázaro runął na ziemię i roztrzaskał się na dziesiątki kawałków. Choć początkowo podejrzewano celowy akt wandalizmu, śledztwo wykazało, że wiekowy monument ostatecznie poddał się niszczącemu upływu czasu, erozji i strukturalnemu osłabieniu kamienia. Współczesny dramat Krzyża São Lázaro można więc odczytać jako bolesne ostrzeżenie. 

Przez lata ten skromny monument stał cicho na uboczu, a Portugalczycy – podobnie jak wiele współczesnych narodów – żyli w swoistym uśpieniu, biorąc swoją tożsamość, wiarę i suwerenność za coś oczywistego. Dopiero gdy tamta lipcowa noc zamieniła bezcenny symbol w stertę gruzu, nastąpiło gwałtowne przebudzenie. Katastrofa ta uzmysłowiła społeczeństwu przerażającą prawdę: zanurzając się w codziennych problemach, zagubili i zaniedbali to, co w ich historii było najniezbędniejsze. Istnieje bowiem głęboki, niemal metafizyczny paradoks w tym, że pomnik, który według części historyków miał upamiętniać także zdobycie Ceuty w 1415 roku i narodziny dawnej potęgi państwa, obrócił się w ruinę. Istniały podejrzenia, że zniszczyli go Muzułmanie, czemu zaprzeczyła portugalska policja (LINK). Nie zmienia to faktu, że w obliczu potężnego kryzysu, jaki dotyka dziś Ceutę, to symboliczne rozsypanie się kilkusetletniego monumentu staje się głośną pobudką. Pokazuje, że gubiąc pamięć o własnych korzeniach i żyjąc jak w uśpieniu, Portugalczycy ale także Hiszpanie nie zauważyli postępujących kruchości fundamentów naszej europejskiej cywilizacji. Roztrzaskany kamień z Guimarães przypomniał brutalną prawdę: utrata szacunku dla narodowych świętości i wartości rzadko bywa odosobnionym incydentem – zazwyczaj zwiastuje znacznie większe, nadchodzące zagrożenia suwerenności, które teraz wyważają bramy Europy.

czwartek, 20 sierpnia 2026

Polecanki z You Tube: Lodowski punktuje spot rządu, przesłuchanie w Kanale Zero, Hołownia w rządzie? AFD rośnie w siłę, fakty i mity cudu nad Wisłą

  

Na prawym pasku naszego bloga (pod ikoną z logiem filmu) zamieszczamy godne, w naszej ocenie, polecenia materiały z You Tube o charakterze religijnym i nie tylko. Tam też znajdują się linki do rekomendowanych kanałów z cotygodniowymi komentarzami do Pisma ŚwiętegoDziś natomiast kolejne polecanki z minionego i mijającego tygodnia. 

Miłosz Lodowski podsumowuje spot rządu, nie tylko rzetelna krytyka, ale i propozycje, jak promować Polskę. No ale aby to robić, potrzebujemy polskiego rządu: 


Jak zawsze w punkt, redaktor Gadowski z konstruktywnymi postulatami m.in. w sprawie migracji:


Czy redaktor Monika Olejnik stworzyła swoją szkołę przeprowadzania wywiadów - przesłuchań? Wystarczy posłuchać i poczytać komentarze pod tym materiałem: 

Czy Hołownia wejdzie do rządu? Niestety chyba tak..

 

Rzecznik polskojęzycznego rządu trzyma poziom. A że niski... Nie odstaje tym od reszty rządzących kosmopolitów:

AFD rośnie w siłę, czy to koniec UE?


Leszek Żebrowski: fakty i mity cudu nad Wisłą:

i niezwykle edukujący spacer po warszawskich Powązkach:


Te fakty są tak straszne, że aż nieprawdopodobne. Pomioty diabła analizują Pismo Święte. A jak? Po diabelsku... 


Czy umieszczenie Berka w TK ma na celu usunięcie prezydenta Nawrockiego


Na koniec coś specjalnego. Konfrontacja ideologii z wiedzą naukową. Podsumowanie jest proste: skoro OZE bez węgla nie może działać, to po co nam OZE? Polska węglem stoi i pora zakazać działania lobbystów obcych państw, zwłaszcza Niemiec.


Kolejne polecanki już wkrótce.     

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Zanim zaczniemy omawianie Poematu Boga Człowieka Marii Valtorty, kilka faktów

 

Z zaciekawieniem zapoznaję się z Poematem Boga Człowieka, Marii Valtorty dziełem powstałym podczas II Wojny Światowej, a będącym efektem rzekomych objawień prywatnych jakich doznawała autorka. W sieci pojawia się ogromna ilość komentarzy na ten temat, a na You Tube bardzo krytyczne filmy dotyczące dzieła, gdzie  środowiska tradycji katolickiej nazywają je wręcz objawieniami diabelskimi (warto nadmienić, że Nową Mszę nazywają dziełem szatana (LINK)). Te same środowiska mają duże zastrzeżenia do objawień św. Faustyny Kowalskiej... Zatem żeby wiedzieć z czym mamy do czynienia sięgniemy w tym wpisie do stanowiska Kościoła i przedstawmy jego ewolucję na przełomie lat.  

Ewolucja stanowiska Kościoła katolickiego wobec objawień Marii Valtorty i Poematu Boga-Człowieka

Historia stosunku Kościoła katolickiego do pism Marii Valtorty, przede wszystkim do dzieła znanego początkowo jako Il Poema dell'Uomo-Dio (Poemat Boga-Człowieka), a obecnie wydawanego też jako L'Evangelo come mi è stato rivelato (Ewangelia, jak mi została objawiona), jest złożona i przez lata była przedmiotem licznych kontrowersji. Szczególnie istotne jest rozróżnienie pomiędzy osobistą opinią poszczególnych duchownych, zgodą na publikację dzieła, jego formalnym potępieniem, zniesieniem Indeksu Ksiąg Zakazanych oraz – przede wszystkim – kwestią uznania jego rzekomego nadprzyrodzonego pochodzenia. 

Analiza dokumentów od 1948 r. aż do najnowszego stanowiska Dykasterii Nauki Wiary z 2025 r. pokazuje, że stanowisko Kościoła rzeczywiście zmieniało się w odniesieniu do sposobu traktowania dzieła, ale nigdy nie nastąpiło jego oficjalne uznanie jako autentycznego objawienia prywatnego.

Początki dzieła i pierwsi duchowni związani z Marią Valtortą

Maria Valtorta rozpoczęła w 1943 r. zapisy doświadczeń mistycznych, wizji i dyktand, które dotyczyły przede wszystkim życia Jezusa Chrystusa. Powstał w ten sposób ogromny materiał, który później został opracowany i opublikowany jako Poemat Boga-Człowieka. Valtorta przedstawiała swoje doświadczenia jako nadprzyrodzone wizje, w których miała oglądać wydarzenia z życia głównie Jezusa, Maryi i apostołów. Piszę głównie, ponieważ I tom (z którym się zapoznaję) jest poświęcony rodzicom Matki Bożej - świętej Annie, Joachimowi, ale pojawiają się w nim też rodzice Jana Chrzciciela (Zachariasz i Elżbieta).  

Od początku Valtorta znalazła duchownych, którzy byli przekonani o wartości jej doświadczeń. Szczególną rolę odegrali zakonnicy z zakonu Serwitów, przede wszystkim o. Romualdo Migliorini oraz o. Corrado Berti. Ten ostatni był teologiem i jednym z najważniejszych propagatorów dzieła. To właśnie jego działalność doprowadziła do przedstawienia rękopisów władzom kościelnym.

Najważniejszym wydarzeniem pierwszego okresu była audiencja u papieża Piusa XII.

Pius XII i audiencja z 1948 roku

26 lutego 1948 r. papież Pius XII przyjął na audiencji o. Corrado Bertiego, o. Romualda Miglioriniego i o. Andreę Cecchina. Według późniejszego świadectwa uczestników papież odniósł się przychylnie do możliwości publikacji dzieła i miał powiedzieć, aby publikować je w takiej postaci, w jakiej zostało przedstawione.

Wydarzenie to stało się później podstawą twierdzenia zwolenników Valtorty, że Pius XII zatwierdził jej objawienia. Jest to jednak interpretacja idąca zdecydowanie dalej niż pozwalają na to dostępne dokumenty. Nawet jeśli przyjąć relację uczestników audiencji, nie wynika z niej formalne stwierdzenie przez papieża, że wizje Valtorty mają pochodzenie nadprzyrodzone. Nie było to również formalne uznanie stwierdzające autentyczność objawień.

Wkrótce po tej audiencji pojawiło się zdecydowanie bardziej krytyczne stanowisko Świętego Oficjum.

Święte Oficjum w 1949 roku

W 1949 r. sprawą rękopisów Valtorty zajęło się Święte Oficjum, czyli ówczesna kongregacja odpowiedzialna za ochronę doktryny katolickiej. W decyzji z 17 lutego 1949 r. sprzeciwiono się publikowaniu dzieła. Dokumentacja tej sprawy wskazuje również na negatywną ocenę jego rzekomego charakteru nadprzyrodzonego.

W ten sposób już w czasie pontyfikatu Piusa XII pojawiła się zasadnicza różnica pomiędzy relacjonowaną przychylnością papieskiej audiencji a stanowiskiem Świętego Oficjum.

Jest to jeden z najważniejszych elementów całej historii. Nie można więc przedstawić jej w uproszczony sposób: Pius XII zatwierdził objawienia, a później Kościół je odrzucił.

Dokładniej należałoby powiedzieć, że Pius XII podczas prywatnej audiencji wyraził zgodę na publikację według świadectwa jej uczestników, ale nie ogłosił, że dzieło pochodzi od Boga, natomiast Święte Oficjum już w 1949 r. zajęło stanowisko krytyczne wobec jego publikacji.

Publikacja dzieła i wpisanie na Indeks Ksiąg Zakazanych

Pomimo zastrzeżeń Świętego Oficjum dzieło zaczęło być publikowane. W latach pięćdziesiątych ukazały się kolejne tomy, a środowisko zwolenników Valtorty zaczęło się powiększać.

Decydujący moment nastąpił jednak w 1959 r. 16 grudnia Święte Oficjum zdecydowało o umieszczeniu dzieła na Indeksie Ksiąg Zakazanych. Decyzję tę zatwierdził papież Jan XXIII.

W styczniu 1960 r. L'Osservatore Romano opublikowało informację o decyzji oraz krytyczny komentarz określający dzieło jako Una vita di Gesù malamente romanzata, czyli Życie Jezusa źle zbeletryzowane. Było to bardzo wyraźne odrzucenie sposobu przedstawiania dzieła jako autentycznej relacji z życia Jezusa.

Stanowisko Kościoła w tym okresie było zatem zdecydowanie negatywne. Nie chodziło jedynie o to, że Kościół nie potwierdzał nadprzyrodzonego pochodzenia wizji. Dzieło zostało formalnie objęte zakazem poprzez wpisanie na Indeks.

W 1961 r. Święte Oficjum ponownie zajęło stanowisko wobec kolejnego wydania, potwierdzając, że wcześniejsze zastrzeżenia pozostają aktualne.

Rok 1966 – zniesienie Indeksu, ale nie rehabilitacja Valtorty

Kolejny ważny etap nastąpił w 1966 r. Po Soborze Watykańskim II Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła zniesienie prawnego charakteru Indeksu Ksiąg Zakazanych. W oficjalnej notyfikacji Stolicy Apostolskiej z 14 czerwca 1966 r. (LINK) stwierdzono jednak bardzo istotną rzecz: Indeks przestał mieć moc prawa kościelnego i związanych z nim sankcji, ale nadal miał znaczenie moralne jako ostrzeżenie przed dziełami mogącymi zagrażać wierze i moralności.

Jest to niezwykle ważne dla właściwego zrozumienia dalszej historii Valtorty.

Zniesienie Indeksu nie oznaczało, że wszystkie książki, które wcześniej się na nim znajdowały, zostały przez Kościół pozytywnie zatwierdzone. Nie oznaczało również, że Poemat Boga-Człowieka został uznany za autentyczne objawienie.

W oficjalnych dokumentach Stolicy Apostolskiej dotyczących zniesienia Indeksu można znaleźć zarówno notyfikację z 14 czerwca 1966 r. (LINK), jak i późniejszy dekret z 15 listopada 1966 r. (LINK), który wyjaśniał skutki prawne tej decyzji.

Od 1966 r. nie można więc poprawnie mówić, że Valtorta nadal znajdowała się na obowiązującym prawnie Indeksie. Nie można jednak na tej podstawie twierdzić, że Kościół dokonał rehabilitacji jej objawień.

Stanowisko kardynała Josepha Ratzingera w 1985 roku

Sprawa powróciła w 1985 r., kiedy prefektem Kongregacji Nauki Wiary był kard. Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI.

Kard. Ratzinger przypomniał wówczas wcześniejsze stanowisko Świętego Oficjum wobec dzieła Valtorty i przestrzegał przed jego rozpowszechnianiem oraz rekomendowaniem jako źródła objawień. W ten sposób potwierdzał, że zniesienie Indeksu nie może być rozumiane jako pozytywna ocena dzieła.

Stanowisko kard. Ratzingera jest istotne również dlatego, że późniejsi zwolennicy Valtorty próbowali przedstawiać go jako duchownego, który ostatecznie zaakceptował jej dzieło. Dokumenty nie dają jednak podstaw do takiego prostego wniosku. W 1985 r. kard. Ratzinger nie uznał wizji Valtorty za autentyczne objawienie.

Przełom w latach 1992–1993

W latach 1992–1993 pojawił się jednak nowy element, który można określić jako zmianę sposobu traktowania dzieła.

W 1992 r. abp Dionigi Tettamanzi, pełniący wówczas funkcję sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Włoch, odniósł się do kwestii publikowania dzieła. Z jego stanowiska wynikało, że publikacja może być kontynuowana, ale konieczne jest jasne zastrzeżenie, iż przedstawianych przez Valtortę wizji i dyktand nie należy uważać za pochodzenia nadprzyrodzonego.

Podobne stanowisko zostało następnie potwierdzone w 1993 r. w związku z odpowiedzią przekazaną przez kard. Ratzingera. Sens tego stanowiska był bardzo ważny: dzieło może funkcjonować jako tekst religijny i literacki, ale nie wolno przedstawiać go jako zatwierdzonego przez Kościół objawienia prywatnego (i tego się będziemy trzymali).

Oznaczało to zatem pewne złagodzenie praktycznego stosunku do książki. Wcześniej była ona zakazana i znajdowała się na Indeksie. Teraz mogła być publikowana i czytana, ale z wyraźnym zastrzeżeniem co do jej charakteru.

Nie była to jednak zmiana stanowiska w kwestii prawdziwości objawień.

Można ją przedstawić następująco:

1959–1961: dzieło jest zakazane i podlega krytycznej ocenie Kościoła,

1992–1993: dzieło może być publikowane i czytane, ale nie wolno przedstawiać jego wizji i dyktand jako nadprzyrodzonych.

Jest to bardzo istotna różnica.

Czy w latach 1992–1993 nastąpiła rehabilitacja Valtorty?

Nie. Nastąpiła raczej zmiana statusu publikacji, a nie zmiana oceny nadprzyrodzonego charakteru wizji.

Kościół nie ogłosił, że Maria Valtorta jest autentyczną wizjonerką. Nie ogłoszono również, że jej wizje zostały uznane za pochodzące od Boga.

W praktyce oznaczało to możliwość traktowania Poematu Boga-Człowieka jako dzieła literackiego o tematyce religijnej, ale bez przypisywania mu statusu objawienia prywatnego.

To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ w późniejszych latach część zwolenników Valtorty przedstawiała możliwość publikowania dzieła jako dowód jego kościelnego uznania. Tymczasem możliwość publikacji nie jest równoznaczna z uznaniem nadprzyrodzonego pochodzenia.

 

Nowe normy dotyczące objawień prywatnych z 2024 roku

Kolejnym ważnym wydarzeniem były nowe normy dotyczące rozeznawania domniemanych zjawisk nadprzyrodzonych, opublikowane przez Dykasterię Nauki Wiary w 2024 r.

Dokument ten zmienił częściowo sposób, w jaki Kościół formalnie klasyfikuje takie zjawiska. Szczególnie istotne jest, że nawet pozytywna decyzja Nihil obstat (nic nie stoi na przeszkodzie) nie oznacza automatycznie stwierdzenia, że dane wydarzenie ma pochodzenie nadprzyrodzone.

Jest to ważne w kontekście Valtorty, ponieważ pokazuje, że współczesna praktyka Kościoła jeszcze wyraźniej oddziela dopuszczenie pewnej praktyki lub lektury od uznania jej nadprzyrodzonego pochodzenia.

Oficjalne stanowisko Dykasterii Nauki Wiary z 22 lutego 2025 roku

Najważniejszym i najbardziej jednoznacznym dokumentem dotyczącym Valtorty jest jednak stanowisko Dykasterii Nauki Wiary z 22 lutego 2025 r.

W oficjalnym komunikacie Dykasterii Nauki Wiary Press Release regarding the Writings of Maria Valtorta Stolica Apostolska stwierdziła co następuje (LINK):  

Stolica Apostolska często otrzymuje prośby zarówno od duchowieństwa, jak i o świeckich o wyjaśnienie stanowiska Kościoła w sprawie pism Marii Valtorty, takie jak jej twórczość, Il poema dell’Uomo Dio (Poemat człowieka-Boga), obecnie znana pod tytułem, L’Evangelo przychodzi mi è stato rivelato (Ewangelia jako objawiona Mi) i inne publikacje.

Należy powtórzyć, że rzekome „wizje”, „objawienia” i „wiadomości” zawarte w pismach Marii Valtorty – lub, w każdym razie, przypisywane do nich – nie można uznać za mające nadprzyrodzone pochodzenie. Raczej powinny być uważane po prostu za formy literackie, których autor używał do opowiadania życia Jezusa Chrystusa na swój sposób.

W swojej długiej tradycji Kościół nie przyjmuje jako normatywnego Apokryfów  Ewangelii i innych podobnych tekstów, ponieważ nie uznaje ich za będące inspiracją Boga. Zamiast tego Kościół odnosi się do  czytanych wnikliwie natchnionych Ewangelii.

Watykan, 22 lutego 2025 r.

Powyższy dokument ma szczególne znaczenie, ponieważ nie jest prywatnym listem pojedynczego biskupa ani opinią teologa. Jest to oficjalne stanowisko Dykasterii Nauki Wiary dotyczące pism Marii Valtorty, opublikowane w odpowiedzi na pytania duchownych i świeckich.

Ostateczna ocena ewolucji stanowiska Kościoła

Całą historię można więc przedstawić jako proces przechodzenia od ograniczenia i potępienia publikacji do dopuszczenia dzieła jako literatury religijnej, przy jednoczesnym zachowaniu negatywnej oceny jego rzekomego charakteru nadprzyrodzonego.

W 1948 r. pojawiła się życzliwa reakcja Piusa XII na możliwość publikacji, ale nie była ona formalnym uznaniem objawień. W 1949 r. Święte Oficjum zajęło stanowisko krytyczne. W 1959 r. dzieło zostało umieszczone na Indeksie Ksiąg Zakazanych, a w 1960 r. L'Osservatore Romano opublikowało bardzo krytyczną ocenę.

W 1966 r. zniesiono Indeks jako instytucję prawną, lecz sama ta decyzja nie oznaczała rehabilitacji znajdujących się na nim książek. Oficjalna notyfikacja Kongregacji Nauki Wiary wyraźnie rozróżniała zniesienie sankcji prawnej od moralnego ostrzeżenia dotyczącego dzieł mogących zagrażać wierze i moralności.

W 1985 r. kard. Ratzinger nadal odnosił się do wcześniejszej negatywnej oceny dzieła. W latach 1992–1993 nastąpiła natomiast istotna zmiana praktyczna: dzieło mogło być publikowane i czytane, ale z wyraźnym zastrzeżeniem, że wizje i dyktanda Valtorty nie są uznawane za pochodzenia nadprzyrodzonego.

Wreszcie w 2025 r. Dykasteria Nauki Wiary oficjalnie potwierdziła właśnie tę interpretację. Nie tylko nie uznała Valtorty za autentyczną wizjonerkę, lecz wyraźnie stwierdziła, że jej rzekome wizje, objawienia i komunikacje nie mogą być uważane za pochodzenia nadprzyrodzonego.

Podsumowując: Kościół nigdy oficjalnie nie uznał objawień Marii Valtorty za autentyczne objawienia nadprzyrodzone.

Dlatego też twierdzenie, że Kościół najpierw potępił Valtortę, a później uznał jej objawienia, nie znajduje potwierdzenia w dokumentach kościelnych. Znacznie bliższe prawdzie jest stwierdzenie, że Kościół przeszedł od zakazu publikacji i formalnego umieszczenia dzieła na Indeksie do dopuszczenia jego lektury jako dzieła literackiego o tematyce religijnej, zachowując jednak niezmienione stanowisko co do jego rzekomego pochodzenia nadprzyrodzonego.

Warto na koniec jeszcze dodać, że nieprawdziwe są informacje, jakoby trwał proces beatyfikacyjny Marii Valtorty (mimo tego, że trwają starania LINK). Pisarka nie ma obecnie otwartego procesu beatyfikacyjnego i nie jest formalnie Służebnicą Bożą.

Trzymając się powyższych faktów, jak i wskazań Kościoła będziemy tutaj sukcesywnie przedstawiali fakty, które ujęły nas w tym dziele.   

środa, 12 sierpnia 2026

Polecanki z ostatniego tygodnia z You Tube: Czy Panczenko jest agentką? Warszawiacy to dziwni ludzie, rozkradanie pomocy dla Ukrainy, tajemnice Jedwabnego

 

Na prawym pasku naszego bloga (pod ikoną z logiem filmu) zamieszczamy godne, w naszej ocenie, polecenia materiały z You Tube o charakterze religijnym i nie tylko. Tam też znajdują się linki do rekomendowanych kanałów z cotygodniowymi komentarzami do Pisma ŚwiętegoDziś natomiast kolejne polecanki z minionego i mijającego tygodnia. 

Jak zawsze doskonała dyskusja o polityce, co najważniejsze, trafna diagnoza faktu, kim jest Natalia Panczenko, Panie Prezydencie pora odebrać jej obywatelstwo i deportować:


Komuna w Polsce trzyma się bardzo dobrze:

Ankieta wśród mieszkańców Warszawy - uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach... 


Partia Brauna rośnie w siłę, Rafał Ziemkiewicz o tym dlaczego tak się dzieje: 


Polska w ruinie, paliwo drogie, afera goni aferę, Tusk za to ma się doskonale i jedzie na plan serialu... Gierek mógłby się od niego wiele nauczyć:

 

Dyskusje o przepływie elektoratów potrafią być bardzo ostre:


Leszek Żebrowski tutaj bardziej prywatnie, objawia manipulacje i kłamstwa na swój temat:


i kłamstwa na temat Jedwabnego:


W temacie, smutne fakty o których opowiada Wojciech Sumliński


Red. Witold Gadowski o rozkradaniu polskiej pomocy dla Ukrainy. Ręce opadają:


Kolejne polecanki już wkrótce.  

poniedziałek, 10 sierpnia 2026

Symbole Chrześcijaństwa: Pastorał - ewolucja głębokiego znaku teologicznego

Gdy patrzymy na współczesnego biskupa celebrującego liturgię, naszą uwagę natychmiast przyciąga pastorał – długa, misternie zdobiona laska zwieńczona charakterystycznym zakrzywieniem. Dla postronnego widza to element podniosłego ceremoniału. Dla wierzącego – głęboki znak teologiczny. Jednak dla historyka sztuki pastorał to fascynujący świadek ewolucji chrześcijańskiej duchowości. Przez stulecia artyści, rzeźbiarze i złotnicy nie tylko dokumentowali wygląd tego insygnium, ale przede wszystkim redefiniowali jego znaczenie: od symbolu pokornej służby po znak niemal monarszej potęgi.

Jak doszło do tej niezwykłej transformacji? Zapraszamy w podróż przez epoki, w których sztuka opowiada historię najważniejszej laski w dziejach Kościoła.

Dzisiaj mało znane bardzo popularnego wersy łacińskiego wiersza doskonale opisują znaczenie każdej jego części: In baculi forma, praesne, datur haec tibi norma: I Attrahe per primum, medio rege, punge per imam. I Attrahe peccantes, rege iustus, punge vagantes. I Attrahe, sustenta, stimula vaga, morbida, lenta. Przeczytajmy po polsku: W kształcie pasterskiej laski, o pasterzu, dana jest tobie ta zasada: Przyciągaj zagięciem, rządź środkiem, kłuj dolnym końcem. Przyciągaj grzeszników, rządź sprawiedliwymi, kłuj zbłąkanych. Przyciągaj to, co zbłąkane; podtrzymuj to, co chore; ponaglaj to, co ociężałe.

Wersy te po raz pierwszy pojawiły się w dziele zatytułowanym Versarius, którego autorem był Wilhelm z Montibus (William de Montibus, zm. 1213 r.), angielski teolog i nauczyciel w szkole katedralnej w Lincoln. Napisał on poemat, którego fragmentem są przytoczone słowa (wersy 85–87), aby ułatwić swoim studentom zapamiętanie symboliki liturgicznej. Wiersz zyskał ogromną popularność w całej Europie dzięki włączeniu go do słynnego traktatu liturgicznego Rationale Divinorum Officiorum autorstwa francuskiego biskupa Wilhelma Durandus (Guillaume Durand). W tym samym okresie, czyli w XIII wieku, rymy te zaczęły być dopisywane jako oficjalne głosy (komentarze marginesowe) do wielkiego zbioru prawa kościelnego Corpus Iuris Canonici - dokładniej przy rozdziale Cum venisset o namaszczeniu biskupów. 

Kiedyś pastorał używany był przez opatów i opatki klasztorów monastycznych, lecz dziś używany jest niemal wyłącznie przez biskupów. Jan Paweł II w książce Wstańcie, chodźmy! tak opisywał jego znaczenie, zgodnie, co trzeba zauważyć, ze średniowieczną wykładnią: Jest to znak władzy, jaka przysługuje biskupowi dla wypełnienia zadania opieki nad owczarnią. I ten znak wpisuje się w perspektywę troski o świętość Ludu Bożego. Pasterz ma bowiem czuwać i chronić, prowadzić każdą owcę "na zielone pastwiska" - na te pastwiska, na których odkryje ona, że świętość nie jest zarezerwowana dla wybranej grupy geniuszów świętości. Dostrzegam w nim symbol trzech zadań: troski, przewodnictwa i odpowiedzialności. To nie jest znak władzy w zwykłym rozumieniu tego słowa. To nie jest znak pierwszeństwa czy panowania nad innymi, ale znak służby. Biskup ma kierować i prowadzić.

A teraz udamy się w podróż przez epoki, w których sztuka opowie nam historię najważniejszej laski w dziejach Kościoła

Najstarszych przedstawień pastorału nie znajdziemy w bogatych bazylikach, lecz w mroku rzymskich katakumb, między innymi w Katakumbach Priscilli czy Kaliksta. Malarstwo wczesnochrześcijańskie z drugiego i trzeciego wieku unikało pokazywania Chrystusa wprost, a zamiast tego posługiwano się alegorią Dobrego Pasterza. Na tych skromnych freskach Jezus jest przedstawiany jako młody, bezbrody pasterz lub wieśniak niosący owcę na ramionach. W ręku trzyma pedum, czyli prosty, sękaty kij pasterski, czasem lekko zagięty na końcu, służący do łapania uciekających owiec. W tym okresie laska nie jest znakiem władzy instytucjonalnej. Artyści czerpią z motywów antycznych i sielankowych, czyniąc z kija symbol czułości, bezpośredniej opieki i gotowości do obrony stada przed drapieżnikami.


 

Gdy chrześcijaństwo stało się w Bizancjum religią państwową, sztuka porzuciła sielankowy realizm na rzecz surowego, dworskiego majestatu. Pastorał przestał być zwykłym kijem pasterskim a otrzymał dwa praktyczne zastosowania. Na bizantyjskich mozaikach, na przykład w Rawennie, aniołowie i archaniołowie, tacy jak Michał, zaczynają być przedstawiani z bardzo długimi, prostymi laskami, nazywanymi rhabdos


W sztuce tego okresu długa laska oznaczała posłańca cesarskiego, a w tym przypadku reprezentanta Majestatu Boskiego. Z kolei na wczesnochrześcijańskich płaskorzeźbach sarkofagowych pojawia się motyw, na którym Chrystus jako Taumaturg, czyli Cudotwórca, wskrzesza Łazarza lub rozmnaża chleb, dotykając ich swoją cudowną laską. Artyści celowo nawiązywali tu do starotestamentalnej laski Bożej, którą Mojżesz czynił cuda w Egipcie i na pustyni, przez co taka laska w sztuce staje się fizycznym przewodnikiem nadprzyrodzonej mocy Boga

Prawdziwa rewolucja w ikonografii pastorału następuje w dobie średniowiecza. To wtedy ostatecznie sztuka rozdziela zwykłą, drewnianą laskę podróżną apostołów od bogatej laski liturgicznej. Gotyk zamienia zwieńczenie pastorału w jubilerskie arcydzieło. Zagięcie laski, określane jako krzywaśnia lub kurwatura, przestaje być gładkie.


Złotnicy nadają mu kształt ślimacznicy, wewnątrz której rzeźbią miniaturowe sceny figuralne, takie jak Zwiastowanie, Ukrzyżowanie, czy postać Maryi z Dzieciątkiem. Poniżej zakrzywienia pojawia się tak zwany nodus, czyli orzech, który architektonicznie przypomina gotycką wieżę katedry, pełną miniaturowych nisz z figurkami świętych. Średniowieczne rzeźby i nagrobki biskupie, czyli płyty nagrobne, pokazują pastorał jako narzędzie rygorystycznej jurysdykcji. Paremia Wiliama Montibusa otrzymuje wówczas swój realny kształt. Zakręcona ślimacznie góra ma przyciągać błądzących, prosty trzon ma prowadzić prostolinijnie, a ostry dół, nazywany skuwką, ma poganiać leniwych lub kłuć niepokornych. I tak sztuka gotycka manifestuje w pastorale ziemski i duchowy autorytet biskupa jako księcia Kościoła
 

Z biegiem czasu ukonstytuowały się przepisy liturgiczne określające sposób posługiwania się pastorałem. Dlatego, gdy biskup przystępuje do ołtarza, nim do niego podejdzie, oddaje pastorał, aby ukazać, iż władza jego ustępuje przed władzą Jezusa Chrystusa, którego ołtarz przedstawia. Trzyma on  pastorał podczas czynności liturgicznych i  procesji w  lewej ręce, aby prawą móc udzielać błogosławieństwa, a w czasie czytania Ewangelii oburącz. Krzywaśnia pastorału powinna być wtedy zwrócona do wiernych lub w tym samym kierunku, w którym zwrócony jest biskup, zgodnie z symboliką przyciągaj.



W siedemnastym i osiemnastym wieku pastorał w sztuce osiąga apogeum ostentacji. Malarstwo barokowe, realizując postulaty Kontrreformacji, miało olśniewać i emocjonalnie poruszać, wywołując silne emocje. Na portretach hierarchów pastorały więc wręcz eksplodują blaskiem. Są wykonywane w całości ze srebra, szczerego złota, pokrywane gęstą emalią i wysadzane setkami drogich kamieni. Linie pastorału stają się dynamiczne, pełne skręconych liści akantu, aniołków i triumfujących motywów roślinnych, co stanowiło bezpośrednie nawiązanie do cudownie kwitnącej laski Aarona. Na obrazach z czasów potrydenckich biskupi nie opierają się już na pastorale ze zmęczenia, jak dawni apostołowie, ale trzymają go dumnie jako symbol triumfu Kościoła nad herezją i grzechem. 

Wiek dwudziesty, a szczególnie reforma Soboru Watykańskiego II, przyniósł radykalny zwrot w sztuce sakralnej. Przepych baroku ustąpił miejsca szlachetnej prostocie i minimalizmowi. Ikonicznym momentem tej zmiany w sztuce stał się pontyfikat papieża Pawła VI oraz Jana Pawła II. Wprowadzili oni do powszechnej świadomości tak zwaną ferulę, czyli pastorał papieski o zupełnie nowym kształcie, zaprojektowaną przez włoskiego rzeźbiarza Lello Scorzellego. Zamiast tradycyjnego, zakrzywionego u góry ucha, pastorał ten wieńczył prosty, surowy, lekko nagięty srebrny krzyż z realistyczną, przejmującą figurą umęczonego Chrystusa.
 

Współczesne malarstwo i fotografia sakralna, pokazując pasterza z takim pastorałem, rezygnują z manifestacji władzy. Pastorał w sztuce nowoczesnej na powrót staje się symbolem chrystocentrycznym i nie jest już insygnium ziemskiego dostojeństwa, ale przypomnieniem o cenie zbawienia, pokorze i gotowości do oddania życia za owce. 
 
Przeglądając wizerunki pastorału na przestrzeni dwudziestu wieków, widzimy fascynującą paralelę. Kiedy Kościół cierpiał prześladowania lub stawiał na skromność, sztuka pokazywała pastorał jako prosty drewniany kij wędrowca i obrońcy. Kiedy walczył w okresie kontrreformacji, zamieniał się w złote berło władcy.

Dziś, w dwudziestym pierwszym wieku, sztuka sakralna uczy nas syntezy, ponieważ współczesne pastorały łączą szlachetne materiały z prostotą formy. Ich intencją jest uzmysłowienie wiernym, że prawdziwy autorytet pasterza nie rodzi się z bogactwa, ale z wierności Temu, który jako Dobry Pasterz poprowadził ludzkość ku życiu wiecznemu.