piątek, 5 czerwca 2026

Święty Szymonek z Trydentu, ofiara krwawej paschy, czy wypadku?

W marcu 1475 roku, gdy w Polsce przygotowywano posag dla królewny Jadwigi z elektorem bawarskim Jerzym Bogatym oraz komentowano wielkie zwycięstwo polskiego lennika hospodara mołdawskiego Stefana III Wielkiego nad armią osmańską w bitwie pod Vaslui, w zaułkach Trydentu tajemniczo zaginął dwuletni chłopiec Simone Lomferdorm, syn miejscowego garbarza Andrei. Wieczorem 23 marca, w Wielki Czwartek, ojciec po bezskutecznych poszukiwaniach zgłosił zaginięcie dziecka księciu-biskupowi Johannesowi Hinderbachowi.


Władca następnego dnia wydał odezwę wzywającą mieszkańców miasta do przekazywania wszelkich informacji o chłopcu. W odpowiedzi ojciec go zawiadomił, że słyszał plotki o porwaniu chłopca przez miejscowych Żydów. Rekolekcje wielkopostne w tym roku w Trydencie prowadzili franciszkanie, którzy piętnowali lichwę. Dlatego, choć pierwsze przeszukania domów żydowskich okazały się bezskuteczne, sytuacja zmieniła się drastycznie, kiedy wieczorem w niedzielę 26 marca Samuel da Norimberg, żydowski, bogaty lichwiarz poinformował, że w kanale biegnącym koło jego domu  znaleziono ciało dziecka. Burmistrz natychmiast nakazał aresztować ośmiu Żydów, a kolejnego dnia następnych dziesięciu. Wezwani 27 marca lekarze orzekli, że śmierć Szymona nastąpiła poprzedniego dnia i nie była efektem utonięcia, jednak różnie zinterpretowali obrażenia: jeden nie wiedział co o nich sądzić, a drugi je uznał za zadane umyślnie. Ciało złożono w pobliskim kościele San Pietro, gdzie napływający ludzie zaczęli mówić o cudach, co uznano za wystarczające do wszczęcia procesu inkwizycyjnego. Oskarżeni początkowo twierdzili że są niewinni, lecz gdy poddano ich torturom, zaczęli dostosowywać odpowiedzi do żądań burmistrza. Wymuszone między 9 a 15 kwietnia zeznania wskazały jako motyw zbrodni nienawiść do chrześcijan. Choć z powodu wątpliwości części mieszkańców i interwencji hrabiego Tyrolu Zygmunta Habsburga proces 21 kwietnia zawieszono, książę - biskup Hinderbach doprowadził do wznowienia śledztwa 5 czerwca. Postępowanie zakończyły egzekucje. Między 21 a 23 czerwca spalono na stosie Izraela, Samuela, Angelo, Tobiasza, Vitale, kolejnego Żyda o imieniu Samuel oraz Mohara. Starszy wiekiem Mojżesz zmarł wcześniej w więzieniu, natomiast Bonawentura di Samuele i Bonawentura di Mohar przyjęli chrzest i zostali ścięci. Majątek skazanych skonfiskowano na rzecz władcy czyli księcia-biskupa Hinderbacha.

Po wysłaniu przez biskupa raportu do papieża Sykstusa IV z prośbą o kanonizację Simonina, Rzym wysłał dominikanina biskupa Battistę de Giudici w celu oceny sytuacji. Legat uznał oskarżenia za nieprawdopodobne i wymuszone torturami, a z powodu wrogości otoczenia przeniósł się do Rovereto, skąd domagał się uwolnienia pozostałych więźniów, którymi były żony, matki i dzieci skazanych. W konsekwencji 10 października papież wydał list zakazujący głoszenia świętości Szymona. Hinderbach odpowiedział kampanią dyskredytującą komisarza, co doprowadziło do jego usunięcia i wznowienia procesów 3 listopada 1475 roku, tym razem przeciwko zatrzymanym kobietom. Trzy z nich zmarły w więzieniu, a cztery inne przyjęły chrzest w styczniu 1477 roku i wyjechały z miasta. Biskup nie uzyskał wówczas formalnego uznania kultu Szymonka, ale Rzym potwierdził prawidłowość procedur pod względem formalnym (20 czerwca 1478 roku). Równocześnie biskup Johannes Hinderbach popularyzował kult dziecka, wydając w dużym nakładzie broszury z żywotem św. Szymona z Trydentu.  W 1584 roku, po 100 latach, imię Simonina włączono do Martyrologium Rzymskiego, a w 1588 roku kult formalnie zatwierdził papież Sykstus V. Przez kolejne stulecia legenda żyła własnym życiem, pod koniec XIX wieku dokumenty procesowe służyły jako dowód historyczny w debatach politycznych i w latach 1881–1882 Giuseppe Oreglia na łamach La Civiltà Cattolica pisał o rytualnym charakterze zbrodni. Podobne stanowisko zajął w 1902 roku ksiądz Giuseppe Divina w swojej monografii, do której odwoływali się inni pisarze, także w Polsce, gdzie w 1935 r. anonimowy autor Civis wydał książkę o świętym dziecku. W Trydencie w tym czasie odbywały się uroczyste procesje z relikwiami. 

Cały proces formowania się i trwania kultu zbiegł się w czasie z szerszymi zmianami w Kościele, ponieważ po Soborze Trydenckim (1545–1563) Kościół podjął systematyczne prace nad rewizją i weryfikacją kultu relikwii oraz informacji o świętych, dążąc do oczyszczenia tradycji z niepotwierdzonych legend i nadużyć. Kluczowym momentem stało się uchwalenie podczas finałowej, XXV sesji soboru w dniu 3 grudnia 1563 roku fundamentalnego aktu prawnego zatytułowanego Dekret o przyzywaniu, czci i relikwiach świętych oraz o świętych obrazach (De invocatione, veneratione et reliquiis sanctorum, et sacris imaginibus). Dokument ten, potwierdzony uroczyście przez papieża Piusa IV w bulli Benedictus Deus z dnia 26 stycznia 1564 roku, zniósł dotychczasową średniowieczną samowolę potwierdzania kultów i wprowadził scentralizowany system kontroli. Wcześniej, zgodnie z literą dekretu z dnia 3 grudnia 1563 roku, odebrano wszelkim lokalnym klasztorom, parafiom oraz prywatnym kolekcjonerom prawo do samodzielnego ogłaszania autentyczności jakichkolwiek relikwii. Prawo to przekazano wyłącznie urzędującym biskupom ordynariuszom, bez których uprzedniej, formalnej zgody żadna nowo odnaleziona relikwia nie mogła zostać wystawiona do publicznej weneracji. W celu technicznego zabezpieczenia przedmiotów kultu, wprowadzono wówczas bezwzględny wymóg dołączania do szczątków spisanego po łacinie certyfikatu autentyczności (Authentica). Relikwiarze zaczęto obowiązkowo plombować za pomocą jedwabnych nitek oraz woskowej pieczęci z herbem biskupa, co miało zapobiegać częstym w przeszłości podmianom i fałszowaniu kości. 

Także rozpoczęto weryfikowanie istniejących relikwii. Zadanie to powierzono z kolei powołanej na początku XVII wieku grupie uczonych, nazwanych Bollandystami – stowarzyszeniu belgijskich jezuitów, założonemu przez Jeana Bollanda, które do dziś zajmuje się krytycznym badaniem hagiografii, czyli żywotów świętych (LINK). Bollandyści wprowadzili rygorystyczne metody naukowe do analizy tekstów religijnych, wydając monumentalne dzieło Acta Sanctorum, w którym oddzielali historyczne fakty od pobożnych mitów, co dało podwaliny pod nowoczesną krytykę historyczną wewnątrz struktur kościelnych.

W 1759 roku na zlecenie Najwyższej Świętej Kongregacji Inkwizycji (Świętego Oficjum) wybitny teolog i prawnik, kardynał Lorenzo Ganganelli (późniejszy papież Klemens XIV), przygotował monumentalną ekspertyzę historyczno-prawną. Przeanalizował w niej drobiazgowo wszystkie znane przypadki oskarżeń o mordy rytualne i uznał je za całkowicie pozbawione podstaw faktycznych. Wskazał, że jedynymi historycznie udokumentowanymi przypadkami morderstw dzieci, w których weryfikacja kościelna dopuściła kult, były sprawy Andrzeja z Rinn oraz Szymona z Trydentu

I tak wracając do św. Szymona z Trydentu, w 1961 roku w tej sprawie nastąpił zasadniczy zwrot akcji. Zainteresowana tematem dziennikarka Gemma Volli spotkała się w Trydencie z profesorem historii Kościoła, prałatem Iginio Roggerem. W wyniku jego dwuletnich ustaleń nowy biskup trydencki Alessandro Maria Gottardi zlecił ponowne zbadanie sprawy, na podstawie zachowanych kompletnych akt sądowych z XV wieku, niemieckiemu dominikaninowi Willehadowi Eckertowi, który w listopadzie 1964 roku ocenił proces trydencki jako mord sądowy oparty na wymuszonych torturami i wewnętrznie sprzecznych zeznaniach. Na podstawie tych badań Kongregacja ds. Obrzędów 4 maja 1965 roku, stwierdziła, że dawne zatwierdzenia kultu miały charakter jedynie lokalny, nie potwierdzony decyzją papieża zatwierdzającą ogłoszenie dziecka świętym. Dlatego dekretem biskupa Trydentu z 9 maja 1965 roku oficjalnie wyciszono kult Szymona

I tu w zasadzie można by zakończyć tę historię ale…

Cała sprawa zyskała jednak zupełnie nowy kontekst badawczy w XXI wieku za sprawą izraelsko-włoskiego historyka Ariela Toaffa, profesora Uniwersytetu Bar-Ilan i syna byłego naczelnego rabina Rzymu. W swojej głośnej książce Krwawe paschy z 2007 roku Toaff postawił kontrowersyjną tezę, że choć ogół wyznawców judaizmu odrzucał spożywanie krwi, to w średniowieczu mogły istnieć ekstremistyczne, marginalne sekty aszkenazyjskie, które w duchu radykalnej wrogości wobec chrześcijan dokonywały potajemnych mordów rytualnych. Książka Toaffa wywołała ogromny skandal. Wkrótce po jej publikacji w prasie pojawiły się doniesienia, że Toaff stwierdził w swojej książce, iż w historii o św. Szymonie z Trydentu mogło być ziarno prawdy i że chrześcijańskie dzieci mogły być zabijane przez mniejszość fundamentalistycznych Żydów pochodzenia aszkenazyjskiego. W wywiadzie dla pisma Haaretz Toaff dopowiedział, że Na kilkudziesięciu stronach udowodniłem główną rolę krwi w czasie Paschy – Na podstawie wielu kazań doszedłem do wniosku, że krew była używana, zwłaszcza przez Żydów aszkenazyjskich, i że istniała wiara w szczególne właściwości lecznicze krwi dziecięcej. Okazuje się, że wśród lekarstw stosowanych przez Żydów aszkenazyjskich znajdowały się proszki z krwi. W artykule napisano również, że: Chociaż prawo żydowskie zabrania używania krwi, Toaff twierdzi, że znalazł dowód na to, że szkoła rabinów aszkenazyjskich, stosująca bardzo restrykcyjne zasady, wydała zezwolenie na używanie krwi, nawet ludzkiej. Rabini zezwalali na to zarówno dlatego, że krew była już wysuszona, jak i dlatego, że w społecznościach aszkenazyjskich był to przyjęty zwyczaj, który nabrał mocy prawa (LINK).  

Tydzień po publikacji Ariel Toaff jednak wycofał książkę z obiegu aby ponownie zredagować fragmenty, które szokowały czytelników. Książka ukazała się w następnym roku. Toaff dodał do niej posłowie Procesy i metodologia historyczna: w obronie Pasque di Sangue, w którym napisał:
 
Pragnę zaznaczyć, że głównym celem moich badań było zbadanie roli tzw. „kultury krwi” w niemieckojęzycznej społeczności żydowskiej, podobnie jak w otaczającym ją społeczeństwie chrześcijańskim. Była to wieloraka, terapeutyczna, magiczna, przebłagalna, alchemiczna rola, która naruszała surowe biblijne i rabiniczne zakazy spożywania krwi… Jednakże między tą zaschniętą krwią używaną w rytuale – krwią pochodzącą od nieznanych „dawców”, żywych i zdrowych, należących głównie do ubogich rodzin – a rzekomymi mordami rytualnymi nie było żadnego związku poza umysłami sędziów (i nie tylko trydenckich), którzy starali się udowodnić oskarżanie Żydów o krew. Poprzez swoje tendencyjne interpretacje, magiczne, terapeutyczne, alchemiczne, sprzyjające lub zgubne wykorzystanie krwi służyło jako wiarygodne uzasadnienie dla śmiertelnego oszczerstwa o krwi (LINK).  

Do tej debaty odniósł się w Polsce teolog, ks. prof. Waldemar Chrostowski, który w książce Kościół, Żydzi, Polska z 2022 roku zwrócił uwagę, że publikacja Toaffa – oparta na głębokiej analizie dokumentacji i tradycji kulturowych – złamała obowiązujące w nauce tabu i pokazała, iż kwestia teorii krwawej paschy nie może być z góry odrzucana jako wyłącznie bezpodstawny mit, lecz wymaga rzetelnego, wolnego od ideologicznych nacisków zbadania historycznych realiów tamtej epoki.

Jednak czy wniosło to coś nowego do rzetelnej weryfikacji procesu w sprawie św. Szymona z Trydentu? Chyba nie. Tu decydujące są akta sądowe, w których choć, jak zauważył Ariel Troaff, dokumenty procesowe dotyczące św. Szymona z Trydentu donoszą (w języku hebrajskim) o przekleństwach rzucanych na chrześcijan, oraz różnych formułach magiczno-symbolicznego użycia krwi w rytuałach aszkenazyjskich. Transkrypcja tych formuł zawiera liczne błędy gramatyczne, które wskazują na nieznajomość hebrajskiego i jidysz przez notariuszy procesowych, ale formuły są zasadniczo poprawne, a zatem zostały rzeczywiście wypowiedziane przez oskarżonego podczas procesu – przy wymuszonych torturami (ale jednak zgodnych) zeznaniach, przy braku innych dowodów, jak choćby analizy obrażeń i wskazania narzędzia, nie są wiarygodnym dowodem na winę żydowskich mieszkańców Trydentu… Zwłaszcza w kontekście konfiskaty ich majątków przez zadłużonego u nich biskupa-władcę (LINK). 

Prawdy nie poznamy nigdy, niemniej patrząc jak traktowani są obecnie Chrześcijanie w Izraelu (plucie, poniżanie, eksterminacja), i na to co dzieje się w Libanie (jawna walka z Chrześcijaństwem) widzimy z kim mamy do czynienia.

Módlmy się także za Żydów: aby Wszechmogący Bóg zdjął zasłonę z ich serc; aby i oni poznali Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Wszechmogący i wieczny Boże, który nie wyłączasz ze swego miłosierdzia Żydów: wysłuchaj naszych modlitw, które składamy za ślepotę tego ludu; aby poznając światło Twojej Prawdy, którym jest Chrystus, zostali uwolnieni od swojej ciemności. Przez tego samego naszego Pana Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje z Tobą w jedności Ducha Świętego, Bóg, na wieki wieków. Amen.