piątek, 22 maja 2026

Rota Porphyretica - porfir posypany jasnymi gwiazdami w Bazylice św. Piotra

W Bazylice św. Piotra w Rzymie, niedaleko wejścia, w posadzce, osadzony jest okrągły, porfirowy kamień czyli Rota Porphyretica. Turyści mijają go, nie zdając sobie sprawy z jego znaczenia i wielowiekowej historii. A jest to starożytny zabytek o ogromnym znaczeniu. To właśnie na tym kamieniu klękał kandydat na cesarza, aby złożyć przed koronacją wyznanie wiary.  Od tego kamienia rozpoczynano wielkie uroczystości i na nim sankcjonowano najważniejsze traktaty.


Również w posadzce Hagia Sophia w Konstantynopolu znajdował się kamienny dysk umieszczony za cesarza Justyniana w VI wieku, na którym klękali cesarze bizantyjscy podczas koronacji. W nawiązaniu do tego gestu w noc Bożego Narodzenia roku 800 papież Leon III (795–816) koronował w Rzymie Karola Wielkiego, króla Franków na cesarza rzymskiego, umieszczając mu na głowie diadem cesarski. Po nim, na porfirowym kręgu papieże koronowali kolejnych cesarzy: Lotara I, Ludwika II, Lamberta ze Spoleto, Berengario, dwóch Ottonów, Fryderyka Barbarossę i Fryderyka II.

Może trochę liczb i innych danych, aby wyjaśnić, dlaczego porfirowy krąg ma tak ogromne znaczenie i czemu warto na niego spojrzeć - kamień ma średnicę wielkości około 2,6 metra. Ale nie chodzi przecież o wielkość kamienia, ale o jego symboliczne znaczenie. Marmur, którego została wykonana Rota występuje tylko w jednym miejscu na Ziemi, na szczycie 1600-metrowej góry na Pustyni Wschodniej w Egipcie. Rzymianie nazwali to miejsce Mons Porphyrites, czyli Górą Porfirową, a Arabowie Dżabal Abu Duchan, czyli Górą Dymiącą. 

Na złoża natknęli się rzymscy poszukiwacze kamienia budowlanego około 18 roku n.e. Okryli skałę wulkaniczną, jakiej nigdy wcześniej nie widzieli. Jej głęboki, czerwono-fioletowy kolor mienił się białymi kryształami kwarcowych skaleni, co według Rzymian było dowodem na boskie pochodzenie kruszywa. A że purpura była kolorem togi cesarskiej, zarezerwowanym dla najwyższych rangą elit Imperium, uznano, że kamień oddaje dostojeństwo królewskiej władzy.

Wydobycie porfiru było w cesarstwie rzymskim szczegółowo nadzorowane. Na podstawie badań archeologicznych odtworzono cykl produkcji i dystrybucji kamienia (LINK). Kamieniołomami zarządzali nadzorcy, którzy zatrudniali wykwalifikowanych górników. Ich wiedza i siła charakteru przy wydobyciu tego jednego z najtwardszych  kamieni na Ziemi była kluczowa, ponieważ kamieniołomy znajdowały się z dala od szlaków handlowych i osiedli ludzkich, w głębi pustyni, z dala od wody…  Dostarczenie surowca wymagało więc utworzenia logistycznego systemu. Po odcięciu od skały porfirowe kamienne bloki ładowano na wozy ciągnione przez woły do odległej o 150 km miejscowości Qena (Kainopolis z czasów dynastii Ptolemeuszów), leżącej nad Nilem, skąd były przewożone barką w dół rzeki, do Aleksandrii a następnie drogą morską do miejsca przeznaczenia. Bizantyjski poeta Paulus Silentiarius wspominał w swojej Descriptio Sanctae Sophiae że porfir posypany jasnymi gwiazdami załadował statek rzeczny na szerokim Nilu. 

W stolicy Imperium kamień służył do wykonania sarkofagów cesarskich, do zdobienia reprezentacyjnych budowli, będąc symbolem wieczności i boskiej mocy. Po wiekach na terenie Rzymu  odnaleziono porfirowe elementy antycznych budowli. Wśród nich basen niegdyś należący do cesarza Nerona, który dzisiaj stoi w Muzeum Watykańskim, o wypolerowanej, gładkiej powierzchni lśniącej niczym tafla zamarzniętego wina. Jest tam także sarkofag św. Heleny, matki Konstantyna, tej, która odnalazła relikwie Krzyża Świętego, wyrzeźbiony z tego samego egipskiego kamienia. A w Stambule, w Hagia Sophia, chwalą niebo porfirowe kolumny kopuły, ustawione za sprawą cesarza Konstantyna… To dowód, że imperialna tradycja przetrwała samo imperium.

Wraz z upadkiem starożytnego Rzymu, czyli w V wieku, egipskie kamieniołomy opustoszały. Resztki wydobytego porfiru zabrali Bizantyjczycy i wykorzystali do ozdobienia pałacu cesarskiego. Z tego wywodzi się porzekadło urodzony w purpurze, odnoszące się do  cesarskich dzieci urodzonych w komnacie wyłożonej porfirem. Jest nawet legenda mówiąca o tym, że ostatni bizantyński cesarz Konstantyn XI został koronowany na pojedynczej, purpurowej płytce porfirowej…

Dlaczego umieszczono koronacyjny krąg w Bazylice św. Piotra? Otóż dlatego, że Konstantyn Wielki wydał edykt, którym Sylwestrowi i jego następcom przekazał prawo i zdolność do sprawowania władzy z mocą urzędu cesarskiego, wskazując, że odtąd święty tron błogosławionego Piotra ma być otaczany czcią w większym stopniu niż tron ziemski czyli cesarski. Donacja ta wyniosła autorytet papieża nad autorytet cesarza. Było to potwierdzenie prymatu nad władzą świecką z powodu sprawowanej chrześcijańskiej władzy duchowej. Z rezultacie, w sferze wizualnej, papiestwo zaczęło używać porfiru do wykonania elementów architektonicznych i dekoracyjnych swoich budowli. Wśród nich były kamienne Rotae odzwierciedlają podwójną proweniencję papiestwa – konstantyńską (lex) i piotrową (sacra) – poprzez narrację motywu łączącego świecki i religijny wymiar władzy papieskiej.
 

Zachowana Rota w posadzce Bazyliki św. Piotra pochodząca z III wieku jest, co wiemy z opisów XVI-wiecznych historyków, Onofrio Panvinio i Giacomo Grimaldi, ostatnią z czterech. Dwie rotae były  z porfiru a dwie z  innego marmuru egipskiego. Jedna z nich tzw. duża porfiryka znajdowała się pod ołtarzem głównym, co podkreślało ceremonialne znaczenie tego miejsca. Podczas budowy nowego kościoła porfirowy krąg został zakopany na około cztery metry pod planowaną nową posadzką, lecz z okazji przygotowań do Roku Świętego w 1649 roku, papież Innocenty X nakazał jego odnalezienie. Zlokalizowaną go, lecz okazało się że jest uszkodzony. Dlatego z konieczności została zmniejszony do obecnych rozmiarów i umieszczony w miejscu obecnym.
 


Rota z Bazyliki na Watykanie nie jest jedynym kamiennym kręgiem na terenie Rzymu. W centrum posadzki kaplicy Świętego Zenona w bazylice św. Praksedy jest krążek z porfiru cesarskiego (rota porphyretica), który odpowiada mozaice sklepienia, gdzie cztery anioły niczym atlanci podtrzymują tondo, na którym ukazano Omfalos, punkt przecięcia się czterech wiatrów, czyli środek (pępek) świata. Starożytni greccy geografowie lokalizowali Omfalos w sanktuarium Apollina w Delfach. Był nim okrągły kamień, który uważany był za środek obrotu sfer niebieskich. W chrześcijańskiej wizji świata geograficzny środek kosmosu znajdował się poza światem widzialnym. Wyobrażono go w opisywanej kaplicy jako niewidoczną, domniemaną linię łączącą krążek posadzki i tondo sklepienia, które suponuje istnienie pionowej osi rozciągającej się od ziemi do nieba. Tą osią wszechświata może być tylko Chrystus, dlatego w tondzie sklepienia widnieje popiersie Jezusa w chwale, Pana nieba i ziemi, który trzyma zwój ostatecznego Objawienia, czyli Apokalipsy.
 

Rota Porphyretica z kaplicy św. Zenona i przede wszystkim z Bazyliki św. Piotra jest namacalnym świadectwem na ciągłość między starożytnym Rzymem cesarskim a duchowym autorytetem Kościoła katolickiego. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy szybkim krokiem przemierzać posadzkę watykańskiej Bazylikę, w poszukiwaniu słynnych zabytków jej wystroju… 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz