Książka Ojca Alessio Parente OFM Cap., a w zasadzie książeczka, bo to zaledwie 96 stron, została wydana przez Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie (strona wydawnictwa jest TUTAJ), jako tłumaczenie (Bożeny Winczyk - Sowa) z włoskiego (oryginał był wydany w 1996 roku), a jej tytuł to Ojciec Pio. Prześlij mi swojego Anioła Stróża.
Zanim nastąpi (siłą rzeczy) krótkie omówienie, pewna ogólna dygresja. Sieć, a zwłaszcza YT zalewany jest różnymi filmami, będącymi albo monologami duchownych (często posiadających wysokie stopnie naukowe), albo dyskusjami innych tęgich umysłów, nad istnieniem Boga. Pada argumentacja tłumacząca Jego różne decyzje, lub bożą bezczynność. Co w tych dyskusjach uderza? Zbytnie nich unaukowienie. Padają argumenty oparte na dziełach Platona, matematyce, fizyce itd. Ostatnio znajoma przesłała mi link do jednej z takich dyskusji - filozofa (swoją drogą członka pewnej antychrześcijańskiej loży, czego nie powiedziano podczas przedstawiania gościa, a co można wyczytać np. w Wikipedii) i fizyka. Cała ta dyskusja, nie dość, że napawa zdumieniem, bo obaj panowie nie bardzo znają podstawy filozofii powstawania nauki, czy wydaje się, nie zdają sobie sprawy o aspektowości teorii (każda z nich jest niedoskonała bo nie może wziąć pod uwagę wszystkiego), to dodatkowo nie podają w dyskusji żadnych faktów dowodzących istnienia Pana Boga wprost. Ani wybitni duchowni, ani inni naukowcy często nie poruszają w dyskusjach faktu istnienia licznych objawień (nieraz nawet z kilkutysięczną publiką), istnienia rzeczy materialnych nie z tego świata (Całun Turyński, chusta z Manopello itd.), licznych cudownych i uznanych przez Kościół uzdrowień itd. itp. Skoro dyskutanci dowodzący, że Pana Boga nie ma, potrafią dowieść swoich tez bezsprzecznie, to warto zapytać o naukowe wyjaśnienie powyżej wymienionych faktów i artefaktów.
Argumentem (dowodem) istnienia Pana Boga jest postać św. Ojca Pio. Stygmaty, bilokacja, zdolności czytania w umysłach osób które się u Niego spowiadały. Dalej porozumiewanie się z nimi ich językiem (czasem nawet lokalnym dialektem a nawet slangiem). Umiejętność wybierania ze starty kilkuset listów z różnymi prośbami kilku, godnych uwagi (oczywiście bez ich otwierania), bo tyczących spraw Wieczności, a nie przyziemnych (jak podanie np. liczb w najbliższym losowaniu Lotto). Kolejnym dowodem są liczne fakty opisane w dziś omawianej książce.
Książce, która przytacza wiele przykładów uczestnictwa Aniołów w licznych cudach. Większość tych opisanych skupia się wokół postaci Ojca Pio, ale nie tylko. Okazuje się, że Aniołowie potrafią pomóc w naprawie samochodu, obudzić osobę za kierownicą chwilę przed wypadkiem, czy wstawić się w modlitwie o zdrowie. Sam Ojciec Pio i Jego nieraz niekonwencjonalne metody, opisane są oczami świadka naocznego cudów, bowiem ojciec Alessio (na zdjęciu poniżej) był asystentem świętego.
W książce jest też kilka ujmujących modlitw, najbardziej wzruszająca to modlitwa chłopca na wózku inwalidzkim, autorstwa Angelo Mischitelli.
Uśmiech -
w cierpieniu
które przyniosło życie,
uśmiech-
z dala od innych
z dala od cementu
z dala od kurzu i brudu;
w pustce
w małej przestrzeni
przy wzniesionej w powietrze ręce
lecz w bezruchu nóg;
uśmiech
skazanego na krzesło
poświęconego by odpoczywał
skazanego, by zazdrościł;
na próżno - szczere życzenie,
by się spełniło marzenie
brudnych butów, pokrytych błotem
stromych dróg, zielonych pól,
upadków i otartych kolan,
długich wędrówek i zmęczenia;
on ma nogi stalowe
uśmiech szczęśliwego dziecka,
oczy niesamowicie błyszczące,
a stopami - są kółka;
popychany przez innych
przykuty do swej zabawki
jeździ łagodnymi drogami
w czystych butach
bez zrogowaciałych stóp,
prześlizgując się przez życie
jak papierowa łódka,
chodzi nieświadom burzy
po głębokiej wodzie
chodzi, wznosząc beztroskę
swym uśmiechem, swym cierpieniem,
by ludziom tonącym
ten uśmiech wystarczał,
bo świat już piękniejszy uczynił,
bo w życiu swoim już dał
swoją daninę beztroski - dobroci - radości
Bardzo istotny i godny polecenia jest fragment opisujący Przeistoczenie i znacząco opowiadający się za tradycyjnym sposobem przyjmowania Komunii Świętej, w którym niebagatelną rolę odgrywają Aniołowie: Ta uwaga Ojca Pio przypomniała mi podobne zdarzenie, kiedy jeden z moich współbraci powiedział do Niego: "Ojcze, nasze oczy nie są zbyt dobre, bo nie widzimy wszystkich małych cząstek Najświętszej Eucharystii, które upadają podczas udzielania Komunii Świętej." Ojciec Pio odpowiedział: "Jak sądzisz, co Aniołowie robią wokół ołtarza?" Po tej wypowiedzi zrozumiałem, że nieważne, jak mała cząstka spada, Aniołowie są zawsze gotowi, aby zebrać ją i przynieść z powrotem do puszki.
Główny motyw książki to kontakty, jakie miał Święty ze swoimi duchowymi dziećmi. Okazuje się, że Ojciec Pio cały czas (już od wczesnego dzieciństwa) nie tylko korzystał z pomocy swojego Anioła Stróża, ale był często wręcz oblegany przez prośby przekazywane od Aniołów swoich duchowych podopiecznych. Anioły poruszają się przy tym szybciej od samolotów, nie są gnuśne, czy niegrzeczne. One zawsze, we dnie i w nocy, czekają na naszą prośbę i nas bronią, jak w modlitwie, od wszelkiego złego.
Bardzo ciekawie opisane są okoliczności Wniebowzięcia Najświętszej Maryji Panny, która w chwili odejścia z Ziemi, odbywała modlitwę w pozycji prostracji. Oczywiście towarzyszyli Jej Anieli.
Widać z tego, że prócz wielu ról pełnionych przez Aniołów jedna jest niezwykle ważna. Kiedy już będziemy odchodzili z tego świata, Aniołowie będą nam towarzyszyć w ostatniej drodze, tak jak te, które widzieli zakonnicy, kiedy ziemski padół opuszczał Święty Ojciec Pio.
Polecamy!
Alessio Parente OFM Cap., Ojciec Pio. Prześlij mi swojego Anioła Stróża, tłum. Bożena Winczyk - Sowa, Wydawnictwo Łódzkie, 1996.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz